
[Intro] Czasem patrzę w lustro i nie poznaję typa, niby kasa się zgadza, ale dusza bywa pusta. Paru zostało obok, reszta dawno gdzieś znikła, życie szybko mi pokazało — lojalność to rzecz rzadka. [Zwrotka 1] Coś mnie kiedyś zmieniło, chyba dobrze wiem już co, ale nie chcę się pogrążać, wystarczy, że znam to dno. Gdy wracam tam myślami, znowu wszystko we mnie buzuje, jeszcze chwila tych wspomnień i naprawdę eksploduję. Wrocław mnie wychował — tutaj umiałem przegrywać, ale nauczył też po glebie znowu wstawać i wygrywać. Tu mam blizny, tu wspomnienia, sukces, błędy i przypały, jedni byli kiedyś wszystkim, potem nagle gdzieś znikali. Nie wszystko, co mnie zmieniło, miało imię albo twarz, czasem życie samo wchodzi i przestawia cały świat. Były noce bez kierunku, były decyzje pełne błędów, ale każdy taki zakręt dał mi trochę więcej sensu. Dzisiaj mniej mnie ciągnie w chaos, bardziej szukam własnej drogi, mniej mnie kręcą puste wojny, bardziej spokój pośród swoich. Mam blizny, swoje błędy i niejedną ciężką lekcję, ale dzięki temu dzisiaj lepiej znam już własne miejsce. [Refren] To nie bajka — życie wbija w ziemię niczym faul, czasem tęsknię tak za babcią, kiedy siły brak mi już. Każdy ruch jest jak w tych szachach — jeden błąd i może być mat, ale póki jeszcze gram, mogę zmienić cały układ. Życie, mordo, różne daje chwile, czasem śmiech, czasem łzy prawdziwe. Upadki, wzloty — przeplatają się momenty, rap to mój krzyk, a słowa płyną prosto z głębi. [Zwrotka 2] Kosz nauczył mnie marzyć, choć piłka dawno spadła z rąk, kiedyś grałem o punkty — dziś o ciszę w głowie gram. Czasem piję, czasem palę, czasem gubię priorytety, ale wiem, że muszę walczyć, bo mnie zeżrą własne błędy. Mam siostrzeńców, którzy patrzą, nawet kiedy tego nie wiem, więc tym bardziej boli moment, kiedy sam zawiodłem siebie. Przy starszego bierzmowaniu miałem zostać jego chrzestnym, chciałem bardzo — obiecałem — a nie zrobiłem rzeczy jednej. Nie załatwiłem bierzmowania, dałem ciała, wiem to dobrze, nie ma sensu się wybielać, skoro zjebałem po prostu. Ale kocham ich jak swoich i gdy trzeba — jestem obok, bo rodzina to nie słowo, które rzucasz tylko komuś. Mama, ojciec, moja siostra — nawet gdy się różnimy, kiedy wali się pół świata, właśnie swoich się trzymamy. Zapamiętaj, bratku, jedno, nawet gdy już będziesz większy: szanuj swoich, wspieraj bliskich — to jest chyba najważniejsze. I jest moja Amelcia — sam nie wiem, jak to nazwać, czy jak siostra, czy coś więcej — nie chcę tego dziś rozkładać. Jedno wiem — wspieramy siebie, i nie tylko przy libacjach, ale w planach, zwykłych sprawach, różnych trudnych sytuacjach. Wierzę mocno, że wspólny sukces jeszcze razem osiągniemy, bo gdy kilka dobrych głów gra razem — dalej, wyżej zajdziemy. W grupie siła — czasem grupa znaczy dla mnie wręcz rodzina, Jędruś, Wiktor, Michał, Amelka — każdy swoją wartość trzyma. I jeszcze kilka mord, które znam naprawdę, nie z ekranu, nie od interesu, tylko z życia, wspólnych wzlotów i upadków. Z takimi ludźmi sukces smakuje potrójnie, bez dwóch zdań, bo największe zwycięstwo jest wtedy, kiedy masz je z kimś przeżywać. [Refren] To nie bajka — życie wbija w ziemię niczym faul, czasem tęsknię tak za babcią, kiedy siły brak mi już. Każdy ruch jest jak w tych szachach — jeden błąd i może być mat, ale póki jeszcze gram, mogę zmienić cały układ. [Zwro 3] Braci mam różnych — jedni dzieci, inni kajdany, życie dało różne drogi, ale znamy swoje rany. Jak jest ciężko, dobra ręka znaczy więcej niż miliony, bo pieniądz może kupić wiele, nie kupuje wiernej strony. Czasem tęsknię za ekipą, za tym dawnym prostym światem, gdy naprawdę każdy za każdym chciałby wskoczyć nawet w ogień. Dzisiaj patrzę — wojny, drony, rozwalone ludziom domy, ktoś podejmuje decyzje, a rachunek płacą miliony. Nie wiem, czy Bóg na nas patrzy, czy odpowiedź gdzieś się chowa, bo gdy cierpi niewinne dziecko, trudno znaleźć dobre słowa. Można gadać o ideach, o ojczyźnie, chwale, wierze, ale matce po stracie syna żadna flaga go nie zwróci przecież. [Zwrotka 4] Kiedyś mówiłem: „nie boję się nikogo” — i coś w tym zostało, tylko dzisiaj wiem, że odwaga to nie zawsze napierdalać. Czasem większą siłą będzie wyjść, nim wszystko się rozjebie, czasem przyznać: „dałem ciała”, zamiast kłamać sam przed siebie. Byłem miękki, wybaczałem, oni błędy powtarzali, dziś już wiem, że dobre serce też powinno mieć granice. Nie chcę iść po trupach do celu, żeby wszystkim coś udowodnić, wolę wejść razem z bliskimi i po drodze siebie nie zgubić. Mam za sobą różne noce, różne twarze, różne stoły, chwile, kiedy byłem królem, i gdy ledwo stałem z dołu. Ale skoro jeszcze jestem, skoro dalej coś tu czuję, to mam ruch — jak przy szachownicy — i następny wykonuję. [Refren końcowy] Życie, mordo, różne daje chwile, czasem śmiech, czasem łzy prawdziwe. Upadki, wzloty — przeplatają się momenty, rap to mój krzyk, a słowa płyną prosto z głębi. To nie bajka — życie wbija w ziemię niczym faul, ale nieraz po tym faulu jeszcze trafiasz ważny rzut.

欢迎来到音乐创作的下一代--我们的 AI 歌曲库,在这里创新的人工智能与创意表达相结合。探索跨流派、情绪和语言的海量用户生成 AI 歌曲。从氛围和电影配乐到轻快流行和深沉共鸣的曲目,我们的 AI 驱动技术呈现独特的高品质音乐,完美适用于任何项目或个人欣赏。
无论您是内容创作者、游戏开发者、播客主持人,亦或只是音乐爱好者,我们的 AI 驱动歌曲库都能满足每个人的需求。每首曲目均采用先进的 AI 技术制作,确保逼真的音质和自然的听感,并提供可定制选项以匹配您的独特需求。从背景配乐到激励人心的原声,探索我们平台上 AI 音乐的多样性与深度。
立即浏览我们的 AI 歌曲库,探索由前沿 AI 技术打造的用户生成音乐。为您的内容找到完美配乐,用创新音景提升项目,并亲身体验音乐创作的未来。